Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


22.04.2014

poeta nie święty (część siódma) - Paweł Lekszycki


Gdybyś pewnego dnia złapała mnie na tym
że wybałuszam swe oczy na ciebie

Gdybyś chociaż wiedziała kim był Norwid
byłabyś moją prywatną Marią Kalergis

Niechby przynajmniej twój ojciec
był szefem dzielnicowego komisariatu
Wybaczyłbym ci ignorancję w tym względzie
a do tatusia zwracałbym się per „generale

Nesselrode proszę wybaczyć
kocham pańską córkę i basta
To z jej powodu strzelałem z pozytywnym skutkiem
wieczorową porą z procy w pańskie okna”

Czy nie ma dla ciebie znaczenia
że dedykuję ci swoje wiersze
i u starego Francuza
biorę dodatkowe lekcje języka Miłości?

Twoim zdaniem operuję
nazbyt nieostrym kodem
do tego jestem zboczony

z czego zgadza się jedno:
nie jestem wybitnym chirurgiem
Nie odmienię ci serca


żródło: http://zeszytypoetyckie.pl/poezja/31-pawe-lekszycki



20.04.2014

poeta nie święty (część szósta) - Dariusz Pado



Księga zwierząt

ciszek czyta nam do snu, przez sen byśmy śnili
wolność zaczyna się, gdzie kurczy się cały świat
w mgnieniu jezioro zamienia się w soczewkę
patrz jak dno jest żyzne dla szkieletów domów
karp z talerza skubie resztki miast, które zostają

kurczy się w bólu bo pamięć to powolne zadawanie domu
szarańcza z rodziny świerszczy a one z górnego Egiptu
ciszek dotyka ryby we śnie i przez sen by dalej śnić
kiedy karaluchy zabierają okruchy z ust śpiących łodzi
turkuć podjadek podgryza nadbrzeżne liny i lilie

wrażliwe czułki wyczuwają pochowaną słodycz
ciszek przewraca kartki snem by dalej śnić i czyta
osy karmią larwy pożerane przez robotnice
z nocnego domu wysypuje się światło w proszku
przywraca światu biel w przestrzeni ugryzień

patrzymy do góry gdzie na freskach topi się Aion
wczoraj czuliśmy głód gdy opuszczał nas młynarz
łodyga oderwana od dna osiąga powierzchnię
kurczy się oddycha i wylewa się na wolność
ciszek czyta sny po śnie o snach z księgi zwierząt


żródło: http://zeszytypoetyckie.pl/poezja/1220-dariusz-pado-prezentacja


18.04.2014

poeta nie święty (część piąta) - Marcin Zegadło


OBRĘCZ. OBLĘŻENIE

Na tobie się kończę. Mam jeszcze w zanadrzu kilka uciesznych
gestów (dramatyczne wyjścia w przypadku awarii, która musi
nastąpić żeby nas nie zawieść, nie zwieść na stabilne i pewne
manowce). Masz w sobie tak niewiele z chłopców śpiących

pod soczystym drzewem. Masz w sobie tak niewiele.– mówi
mrużąc oczy i przepada we śnie jak w dusznym terrarium. Jestem
na śmierć zdany. Posłuszny i niewierny bawię się twoją tęczą,
kurczę się w modnych ciuszkach i doglądam wystaw. Czas

nam pokazał i czas nas pokarze. Zapraszam na karuzelę,
powirujmy wspólnie nad fontannami ognia, nad dymiącym
miastem. Sen się wypełnia jak getto. Będą nas wywozić.
Transport czeka gotowy na sygnał odjazdu. Nie będzie już poza nami

innego źródła bijącego z rany. Jestem wyschniętym sercem,
niewidomym dzieckiem po które sięgasz przez gęstą odległość.

Niczego nie pragnąc wciąż zostawiasz na mnie

swój oddech

jak płonącą gazę.


06.06.2009 r.
Częstochowa

źródło: http://zeszytypoetyckie.pl/poezja/164-marcin-zegado-prezentacja


Gabriel Garcia Marquez - 6 marca 1927 - 17 kwietnia 2014





"Kiedy mówimy o „rzece”, czytelnikowi europejskiemu przychodzi na myśl co najwyżej Dunaj liczący 2790 kilometrów. Gdyby mu tego nie opisać, miałby trudności z wyobrażeniem sobie Amazonki długości 5500 kilometrów. Na wysokości Belén del Para nie widać drugiego brzegu rzeki; jest ona w tym miejscu szersza niż Bałtyk. Kiedy my mówimy „burza”, dla Europejczyka oznacza to błyskawice i grzmoty, ale trudno by pojęli zjawisko, które naprawdę chcemy opisać. Podobnie ze słowem „deszcz”. W Andach, według opisu poczynionego dla Francuzów przez Javiera Marimera, też Francuza, zdarzają się burze trwające niekiedy i pięć miesięcy. (…) „Kto nie widział owych burz, nie zdoła sobie wyobrazić gwałtowności, z jaką się one rozwijają. Całymi godzinami błyska się bez przerwy i tak silnie, jakby krew tryskała, a powietrze drży od przeciągłego pomruku grzmotów, których echo niesie się po niebotycznych górach”.
– Opis ten, choć daleki od arcydzieła, starczy, by przerazić największego europejskiego niedowiarka.

Źródło: Artur Domosławski, Gorączka latynoamerykańska, wyd. Świat Książki, Warszawa 2010,


17.04.2014

poetka nie święta (część czwarta) - Daria Dziedzic


przerwane połączenie

miasto. popioły bawią się w zimną wojnę.
odżywianie przez słomkę nie pomaga.
awansowałam na ketaminę - podobno pobudza krążenie
rozszerza oskrzela, sny wyciągnięte spod kołdry

kolejne przerzuty. szpitalne hollywood, kurs wychodzenia
nocą przez okno pisania listów podśpiewywania
najsmutniejszej z piosenek retro.

po tej stronie wyjałowiona pościel


z tomu "crack" Pomysł Wydawniczy GNIOTOWNIK Poznań 2014



16.04.2014

poeta nie święty (część trzecia) - Radosław Wiśniewski


ORWO, ROCZNIK'74

kim jest ten chłopiec, któremu chciałbym podać rękę?
stoi na tle warszawy, jest ciepłe popołudnie, początek
lat osiemdziesiątych, komuna. komunię zapisała na moją
pamiątkę światłoczuła chemia made by orwo, dawniej
ig farben. takie utrwalenie musiało zostawić stygmaty.
na razie chłopiec jeszcze czuje ten smak, kiedy hostia
rozmięka i przykleja się do ciepłego języka, ale wie
(niezawodny pan ksiądz wyjaśnia), że nie wolno łykać
jezuska w kawałkach jak heretyka. akt powinien być
zdecydowany, jak poderżnięcie gardła zwierzęciu.
nie ćwiartuje się tego, co bóg złączył, nawet gdyby
to był tylko świat męskiej zygoty około ośmiu lat
po porodzie. chcę podać mu rękę, zgnieść ten papier

w opłatek, połknąć w całości.



z tomu "Abdykacja" Muzeum Witolda Gombrowicza 2013


15.04.2014

poetka nie święta (część druga) - Krystyna Myszkiewicz


pierwszy pęd w stronę goryczy

tu zaczynam, bo skończona jest cierpliwość do zimnego klimatu.
to moment surowszych przesileń w sobie, o czas i wartą uwagi
bitwę: nikt nie rozpali w piecach, w których dawno pogasło słowo,
lub słowem pogaszono żarliwych palaczy: jak mnie. co jeśli nie ma

niczego w zamian, żadnego złudzenia? ten co podaje ogień
opuścił dawno swe ręce: może bytował na klęczkach i pytał
komu zdać ciężar myślenia o czymkolwiek większym niż pomór.

Z tomu "Głębiel" Zeszyty Poetyckie Gniezno 2013


poeta nie święty (część pierwsza) - Tomasz Jamroziński



MIASTO, MASZYNY I MIĘSO

Ponoć żyliśmy w czasach popkultury
w średniej wielkości wszechstolicy
(slynącej z siatkówki , żużla, ozdób
choinkowych, również poduszek
powietrznych, a może i wózków
dziecięcych na trzech kołach).

Lepiej powiedzieć, że żyliśmy w czasach,
w których Kobra, najstarsza w mieście
kurwa, dawała na zeszyt,
w czym wyprzedzała jedną z radnych.

z tomu " Mężczyźni są z Warsa" Biblioteka Arterii 2012




poezja nie święta czyli najazd poetów na Częstochowę

Jak mnie znacie, to wiecie,że rzadko jeżdżę, a na spędy to prawie wcale, ale jakże odmówić, gdy prosi twój wydawca? Jakże odmówić, gdy tak zacne towarzystwo? Nie odmówiłam i nie żałuję.
Dzięki współczytaczom i organizatorom zaliczyłam (jak do tej pory) najciekawszy, najsympatyczniejszy i najbardziej owocny weekend w tym roku, co (mimo, że dopiero kwiecień) trudno będzie przebić.
Częstochowa przywitała nas słońcem, świetnym towarzystwem i klimatem dla poezji tak przychylnym, że rzadko się to zdarza. Takie czasy, że po 10 latach internetowej znajomości w końcu poznałam realnie kilka osób, spotkałam dawno nie widzianych znajomych, ale przede wszystkim nasłuchalam się wierszy, naśmiałam do rozpuku, nagadałam, aż szczęka bolała i naśpiewałam aż bolalo gardło. Zyskałam nową ksywkę, nowych znajomych i nowe inspiracje czyli generalnie plus dziesięć do zajebistości ;)
A tak dla odmiany serio: Magdo, Dawidzie - wielkie dzięki i szacun za ogarnięcie nas wszystkich - co było wyczynem nie lada - za uwagę nam poświęconą, zaangażowanie, które sprawiło, że czuliśmy się ważni, potrzebni i na miejscu :) Wielkie dzięki dla szacownych koleżanek i kolegów po piórze, których w końcu usłyszałam na żywo, m.in. Marta Kucharska, Radek Kobierski, Darek Pado, Paweł Lekszycki, Tomek Jamroziński, Marcin Zegadło, Tomek Ososiński, Rafał Różewicz, Tomek Dalasiński (strasznie duzo tych Tomków). Po raz kolejny cudnie było usłyszeć Krysię Myszkiewicz, Radka Wiśniewskiego,Omira Sochę, Kubę Sajkowskiego, Marka Koneckiego, Karola Samsela, Krzysia Schodowskiego, Darię Dziedzic, Jacka Kukorowskiego. Patrząc na zdjęcia zastanawiam się kto, jakim cudem i gdzie mnie tak złapał. Dawid - daruję Ci nawet wrobienie mnie z zaskoczenia w wypowiedź dla TV Katowice :) Nagadałam pierdół, bedziesz musiał to wziąć na klatę. A tak juz prywatnie - Krys, ogromnie się cieszę, że nie pojechałaś z rana ;) Gosiu - żałuję, że musiałaś tak szybko wracać, ale nadrobimy. Panowie Jamroziński i Zegadło - już się nauczyłam że tylko jeden z Was ma na imię Marcin, co więcej wiem który :) ale w sumie to ładne imię, więc Tomku się na mnie nie obrażaj :) Omir i Aldona - dzieki za cudną podróż i przygarnięcie :)
I to by było na tyle odczuć subiektywnych, czas na prezentację najedźców, będę wrzucać codziennie po jednym :)
Jakby mnie kto pytał, Częstochowę polecam :)




07.04.2014

TRZY WIERSZE NA KWIECIEŃ


[Lata sześćdziesiąte] - BOHDAN ZADURA

Lata sześćdziesiąte Ich początek
Kocha Eliota Ma 17 lat
Poezja to uświadomiona prawda
Bo w początkach nigdy
nie znamy zakończeń.

Lata dziewięćdziesiąte Ich koniec
Eliot go nudzi
Poezja to uświadomiona prawda
W początkach zawsze
znamy zakończenia


[Lubię szeptać ci słowa] - BOLESŁAW LEŚMIAN

Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą -
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,
Pewne, że się tym ustom do cna wytłumaczą -
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.
bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania
I brzmieniem głosu dodasz znaczenia i treści...
Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie -
Stają mi się tak jasne niby rozkwit wrzosu -
I rozumiem je nagle. gdy giną radośnie
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha, głosu.


[Antynomią dla mnie najgroźniejszą zawsze] - ALEKSANDER WAT

Antynomią dla mnie najgroźniejszą zawsze
był porządek czasu przeciw porządkowi przestrzeni.
Bywałem to za czasem, to za przestrzenią, to przeciw.
Poznawszy teorię względności łudziłem się, ja także,
że poezja wpisze wszystko w formułę czasoprzestrzeni.
Tym sposobem, geometrycznym, stopniowo
doszedłem do utożsamienia poezji ze śmiercią,
sam z tego nie zdając sobie sprawy. Aż
dopiero, 60-letni osysek,
gdy uniosłem sfałdowane powieki
i rozpoznałem osobno linie kształty kolory plamy...


wiersze z antologii "Powiedzieć to inaczej" WBPiCAK Poznań 2011