Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


11.02.2016

literuFKA z Jakubem Sajkowskim - 17.02.2016 godzina 20:00 Klub Dragon ul. Zamkowa 3








Fundacja Kultury Akademickiej zaprasza na trzecią edycję cyklu literackiego "literuFKA". 
Tym razem to osiem spotkań z poezją, prozą i muzyką. Osiem niepowtarzalnych okazji do poznania autorów, których dobraliśmy według subiektywnego klucza. Bez wykładów i wymądrzania się. Posłuchamy z nogą na nogę, po turecku, a może i na leżąco. Będziemy literaturę smakować, krytykować i drzeć. Jeśli będzie trzeba, wejdziemy na ostatnie piętro i wyrzucimy ją przez okno. A po każdym spotkaniu odbędzie się slam poetycki.

--------------------------

Jakub Sajkowski (1985) - poeta, lektor języków, tłumacz, recenzent. Redaktor działu krytycznego w sZAFie. Wydał książki poetyckie: Ślizgawki (2010), Google Translator (2015).
Publikacje: m.in. Pro Arte, Arterie, Dwutygodnik, artPapier, na stronie internetowej Biura Literackiego oraz w lokalnym wydaniu Gazety Wyborczej. Finalista i laureat min. projektu Połów, konkursu im. Klemensa Janickiego, oraz Konkursu Krytycznoliterackiego Pulsu Literatury w Łodzi. Laureat stypendium artystycznego miasta Poznania. Prowadzi bloga poetyckiego: http://czytnikliteracki.blogspot.com/ oraz związanego z pobytem w Chinach: http://greenhorn poland.blogspot.com/





Zapraszamy.


30.01.2016

Heinz, Śląsk i gitara elektryczna




Od pewnego czasu zaczytuję się w polskich kryminałach, aktualnie na tapecie Mariusz Czubaj, a jeszcze aktualniej "Piąty Beatles", no to fragment:

"Na lokalnej policyjnej liście przebojów hitem stała się historia staruszki, która pilnikiem do paznokci zaatakowała inną emerytkę. Zdarzyło się to w Lidlu, gdy do sklepu rzucili markowe torebki. To był chyba Wittchen. Ludzie brali po kilka sztuk, inni więcej, wyrywali je sobie, walczyli o nie jak o produkty pierwszej potrzeby za komuny. No i stało się. Nie zdziwiłem się specjalnie. na moim piętrze mieszka staruszka, która poluje w Tesco i innych marketach. Zasada jest taka, że trzeba wstać wcześnie rano. Trochę jak na ryby. Ostatecznie, kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. Coś w tym musiało być. Jestem prawie pewien, że poranne łowy w hipermarketach mają coś wspólnego z religijnością. Po prostu roraty zostały wyparte przez bożka konsumpcji wypędzonego kiedyś ze świątyni. Znacie tę opowieść?"

Miałam okazję brać udział w spotkaniu z Czubajem na festiwalu Granda w Poznaniu. Zakochałam się w gościu natychmiast :)
Aha i wcale nie wstydzę się, że czytam kryminały :)



22.01.2016

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 43

czyli dziadek Edek i inni

Dni babci i dziadka zawsze powodują u mnie poczucie niesprawiedliwości, mam pretensje właściwie nie wiem do kogo, chyba do losu, że tak właściwie pozbawił mnie dobrodziejstw posiadania babć.
Babcię Bogumiłę znam tylko ze zdjęć, odeszła, gdy miała 30 lat, niezbyt wiele o niej wiem niestety, jednak zamierzam poznać tę historię, bo coś mi mówi, że będzie zaskakująca, do tej pory niewiele się dowiedziałam, poza tym, że była dobra i piękna. Dziadka Stanisława widywałam rzadko, raz, dwa razy do roku. Mieszkał daleko, ale przysyłał listy, zawsze wiedział gdzie jestem na wakacjach, jakie mam oceny na świadectwie, pamiętał o urodzinach i imieninach.
Dziadek Stanisław był trochę jak święty Mikołaj, pojawiał się uśmiechnięty, pachnący wodą kolońską, trzymał mnie na kolanach, pozwalał gadać bez ustanku, zabierał na lody. Raz jeden w ferie zimowe, które spędzałam u cioci poza Poznaniem udało mi się ją uprosić, żeby zawiozła mnie do dziadka i wtedy spędziłam z nim 5 dni, fantastycznych dni, takich "na zapas" i "na zawsze", przeżytych gorączkowo, żeby starczyło na dłużej, żeby mieć co pamiętać.
Babcia Stefania odeszła, gdy miałam 2 lata, mam jedno wyraźne wspomnienie, gdy trzyma mnie na kolanach i karmi czymś z michy, chyba kaszką, bo to coś było paskudne. Ma na sobie fartuszek w kwiatki, na głowie walki, które są przytrzymane siateczką, ja wcale nie jestem zainteresowana jedzeniem, za to wałkami jak najbardziej. Pamiętam też jak stałam w drzwiach od pokoju, gdy sanitariusze pogotowia zabierali babcię do szpitala. Już nie wróciła.
Dziadek Edmund zwany dziadkiem Edziem, najlepiej zapamiętany, najukochańszy, zrobił mi kołyskę dla lalek, smażył powidła, wymyślał dla mnie bajki, sam robił lemoniadę. Latem napełniał stojącą na ogrodzie wielką blaszaną wannę, w której chlapałam się godzinami. Zabierał na wielogodzinne spacery, na których pokazywał przyrodę, opowiadał o zwierzętach. Dużo razem śpiewaliśmy choć nie pamiętam jaki miał głos, za to pamiętam, że śpiewać uwielbiał. Gdy miałam 5 lat nauczył mnie czytać i tym uszczęśliwił mnie na resztę życia :) Miałam okazję być na jego ślubie z moją drugą babcią, Stanisławą. Dziadek odszedł gdy miałam 8 lat.
Babcia Stasia - właściwie była jak prawdziwa babcia, bardziej surowa niż dziadek, raczej trzymała nas krótko, bo była nas spora gromada i narozrabiać potrafiliśmy. Sama mogła nas sprać ścierą po głowach, ale niech ktoś by tylko spróbował cokolwiek złego na nas powiedzieć. Wtedy babcia zamieniała się w Xenę - wojowniczą księżniczkę, że bez kija nie podchodź. Wyobrażałam sobie wtedy, że jest "kombojką" z prawdziwym Coltem i robi porządek w dzielnicy :)
No i oczywiście prababcia Magdalena, ciągle przeze mnie wspominana i cytowana, odrabiająca wszystkie obowiązki babć i dziadków, zawsze gotowa pomóc, fantastycznie gotowała, nigdy nie uszło jej uwagi, gdy się próbowało coś skubnąć z gara :) Nauczyła mnie grać w karty i warcaby i chińczyka i w grzybobranie. Najpierw to ona mi czytała książki, a gdy już była wiekowa i oczy odmawiały jej posłuszeństwa ja czytałam jej. Z babcią można było pogadać o wszystkim, nigdy nie kłamała, zawsze powiedziała prawdę. Odeszła w wieku lat 98, zdążywszy poznać swoją praprawnuczkę.
W takie dni brakuje mi ich bardziej, niż zwykle, zastanawiam się jak by dziś wyglądali, jacy by byli?
Jestem jednak pewna, że kochaliby tak samo.



15.01.2016

wiersz na nowy rok


kobieta o twarzy mistrza Yody czeka
na swoja trzynastkę, jej drobne dłonie
bezpowrotnie giną w kieszeniach gdy mróz
ścina noworoczne nadzieje. z myśli na myśl,

z nogi na nogę przeskakuję bezwstydnie
się gapiąc. w moich biodrach lęgną się
obce kości, niezauważalny ruch miednicy
i żegnam równowagę. najgorsze to zacząć

wierzyć w pragnienia, w imię ojca i syna
i ducha świętego na tym lub tamtym świecie
reguły są te same. wystarczy nauczyć się
mówić "kocham", a potem tylko czuć coś

poza lodem, bezpieczną wyspą przystanku.

15.01.2016

Alan Rickman 1946 - 2016


Niestety rok 2016 nie zaczął się zbyt dobrze, dziś dotarła do mnie wiadomość, że odszedł Alan Rickman, jeden z moich ukochanych aktorów, o głosie, który za każdym razem rozkładał mnie na łopatki. Rickman był przekonujący zarówno jako czarny charakter (Gruber), jak i zakochany amant (Pułkownik Brandon), czy nieporadny facet w średnim wieku, pogubiony i zdradzający żonę (Harry).
Moja córka zna go głównie jako odtwórcę roli Severusa Snape'a w sadze o Harrym Potterze - takie czasy, ale muszę powiedzieć, że gdy zobaczyłam Rickmana w tej roli, to był dokładnie taki, jak sobie - czytając dziecku - Snape'a wyobrażałam.
RIP Alan Rickman





David Bowie 1947-2016


Poniedziałek 10 stycznia 2016 przyniósł wiadomość dla mnie tak zaskakującą, że aż kuriozalną.
Zmarł David Bowie. Czegokolwiek bym tu nie napisała to i tak będzie za mało, a mądrzejsi ode mnie zrobili to już o wiele lepiej; ograniczę się więc do kilku słów o tym, kim Bowie był dla mnie osobiście.
Wychowałam się na kulturze i rocku lat 80-tych, na twórcach, dla których David był inspiracją, mistrzem, wzorem więc siłą rzeczy jako gówniara musiałam trafić i na jego twórczość.
Gdy ze swoimi czerwonym irokezem, potem fryzurą a la Robert Smith, przyodziana w dziwne ubranka, czytająca dziwne książki, słuchająca dziwnej muzyki w końcu na Niego trafiłam, to zrozumiałam dlaczego moi idole, a tym samym i ja podążamy radośnie ścieżką przez niego wytyczoną.
Charyzmatyczny, wyjątkowy, odważny, twórczy, wszechstronny - mogłabym tak jeszcze długo wymieniać.
Pożegnał się płytą "Blackstar", której słucham pisząc ten post, a która wyrywa mi serducho i powoduje skurcz żołądka.
Do zobaczenia Davidzie, gdziekolwiek to będzie.




DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 42


czyli o tym jak utknęłam w rzeczywistości niewirtualnej

Mamy już ku chwale ojczyzny naszej rok nowiutki jak terminarz z "Twojego Stylu", a mnie tu od prawie dwóch miesięcy nie było, na co (słusznie) niektórzy z Państwa zwrócili mi uwagę.
Sytuacja - jak na nasze czasy - jest dość nietypowa, gdyż utknęłam w rzeczywistości, która swą brutalnością zmusiła mnie do podjęcia dodatkowej pracy, w związku z czym nie tylko nie miałam czasu na pisanie bloga, ale nie miałam go czasem nawet na sen i jedzenie. Tego drugiego akurat nie żałuję, gdyż zjechałam jakieś 8 kilogramów i zostałam smukłą gazelą, owszem nieco podstarzałą, ale przynajmniej smukłą. W tym czasie w kraju naszym dokonała się rewolucja, przyszło nowe, nowe nazywa się "dobra zmiana" choć w zasadzie powinno nazywać się "totalny rozpierdol". Mamy równie nowego jak rok 2016 Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, choć osobiście uważam, że w ramach wspomnianej dobrej zmiany należałoby zmienić i nazwę resortu, na przykład na Ministra Poruty* i PISdzictwa Narodowego, bo ten pan tak pasuje do swojej funkcji jak ja do uniformu straży miejskiej.
Kultura dzieli się na właściwą i niewłaściwą, "dobra zmiana" czyści co się da z szybkością i skutecznością Xenny Extra, a sczyszczone społeczeństwo na śniadanie spożywa Smektę, po czym zapierdziela do roboty, bo ktoś mus zarobić na program 500 plus na każde dziecko oraz na wczesnych emerytów. Jak w takiej sytuacji oddawać się tworzeniu poezji zwłaszcza, gdy wbrew panującym nakazom i nastrojom jest się przynoszącą wstyd Polsce ateistką, wegetarianką i jeszcze cyklistką na dokładkę?
Ja się zacięłam, ja się zablokowałam, ja utknęłam w niedokończonych tekstach. Ament.
Z drugiej strony jeden z  moich kolegów po piórze, a przy okazji jeden z najciekawszych dla mnie współczesnych poetów książkę napisał, ale mu jej ci, co mieli wydać nie wydadzą, gdyż powiał wind of change i okazuje się, że pewnych tematów w poezji podejmować nie należy, gdyż dotowane ze środków publicznych wydawnictwo stawia to w niezręcznej sytuacji, bo choć owszem - obiecano - to jednak nie można, bo Minister Poruty zamknie kiesę na cztery spusty i nici z kapusty. Swoją drogą dobrze się stało, bo w takim wydawnictwie coś wydać to zwyczajny obciach, czułabym się jak kolaborant. Kolega jest tak świetnym poetą, że wyda gdzie indziej i wstydzić się nie będzie musiał.
Dla równowagi w przyrodzie oczywiście dotarły do mnie również wieści, że niektórzy koledzy i koleżanki po piórze już się prostytuują z nową władzą wdzięcznie nadstawiając dupska w nadziei na dotacje do stowarzyszeń i fundacji. Ostatecznie dupa nie szklanka no i nie mydło, to się nie wymydli.
Wracamy do czasów cenzury. Własnie dziś okazuje się, że mamy ustawę inwigilacyjną i taka na przykład policja może bez mojej zgody uzyskać dostęp do moich danych w internecie i na przykład zamknąć mi bloga. Może powinnam zacząć tego posta od "Szczęść Boże", ale prędzej zacznę pisać nędzne grafo, niż mnie jakakolwiek władza do czegokolwiek nagnie.
Czym się różni szczur od chomika? Tym, że chomik ma po prostu lepszy piar i dobrego piaru na ten nowy rok Państwu życzę, bo może się okazać, że nic więcej nam nie pozostanie.
HOWGH!

* poruta - w gwarze poznańskiej oznacza wstyd, obciach

21.11.2015

horoskop

fot. Rafał Babczyński


wenus w znaku byka, w koniunkcji ze słońcem
tli się bez pośpiechu do ostatnich liter.
jak owinięta w folię wydajesz się sama
za ostatnie drobne w nazbyt ciepłe dłonie,

co nerwowym ruchem rozbiorą starannie
na najmniejsze części. gdzieś w ciemnym zaułku
tam, gdzie światło dociera jedynie na moment,
a spostrzegłszy pomyłkę ucieka w popłochu.

tam, gdzie wenus ze słońcem w kurczowych objęciach
skończą swoją krucjatę, opadniesz powoli
jak pył po eksplozji, obca i nieczuła.
to nie twoja wojna, więc i nie twój ból.


MG 21.11.2015

trzy wiersze o tym, że nic tylko się powiesić, a może jednak nie?



BRIAN PATTEN - Zapis z parku


Pewnego wieczoru
zobaczyłem człowieka, który przygnieciony smutkiem,
rozpiął szeroko płaszcz,
wyjął zza pazuchy swoje ciepłe serce
i wyrzucił je daleko za siebie.

Za siebie, za balustradę, za park,
za staw i za trawniki,
jak gdyby po długim wahaniu
postanowił nie przejmować się, tylko

odejść lekko i beztrosko -
z uśmieszkiem na twarzy,
który zdawał się mówić: "Niesłychane,
jak łatwo mi to poszło".

tłum. Jerzy Jarniewicz z tomu "Teraz będziemy spać, leżeć bez ruchu lub ubierzemy się na powrót"


TOMASZ MIELCAREK - Epitafium

Czas rozpruł górę. Wypatroszył.
Jednak gruzowisko jeszcze się rusza,
spływa w dół zbocza, powoli trawiąc polanę.
W jego bulgocących wnętrznościach
kłębią się kołtuny świstaków i paprochy ryjówek.
W wyschniętym pniu utknął pomurnik;
wije sobie trumnę.

z tomu  "Obecność"


CRAIG RAINE - Księga Proroctw. VII CODA

Na chwilę przed śmiercią
dostajesz w darze słońce

i wszystkie swoje błędy.
By wkrótce je utracić.

tłum. Jerzy Jarniewicz z tomu "Wolny przekład"




09.10.2015

GRANDA - FESTIWAL KRYMINAŁU POZNAŃ 9-11 PAŹDZIERNIKA 2015





Program Grandy realizowany będzie przede wszystkim na hali dawnego Dworca Głównego PKP ale będzie miał również swoje placówki jakimi są miejsca nazywane przez nas  Stacje Sensacje. Wydarzenia zaplanowane w Stacjach odbywać się będą w przestrzeniach miejskich, salach wykładowych czy innych miejscach będą znakomite stanowiły uzupełnienie programu.

Co jeszcze, poza programem czeka  Cię na GRANDZIE?
– fantastyczni polscy pisarze kryminałów nie tylko na scenie ; do posłuchania, do porozmawiania, do wspólnego zdjęcia (piątek-niedziela)
– profesjonaliści związani z kryminalistyką w akcji ! pokazy na scenie  ale i w mobilnym laboratorium kryminalistycznym (sobota)
– będzie można  sprawdzić  jak działa jedno z ważniejszych narzędzi śledczych – wariograf.
Ponadto  eyetracker – dzięki niemu pokażemy, na które części twarzy zwracamy uwagę, by odczytać daną emocję.(piątek-niedziela)
– stoiska wydawnicze, a w nich oferta książek nie tylko kryminalnych, uwaga  premiery  (piątek-niedziela)
– gry i animacje dla dzieci przygotowane przez wydawnictwo Media Rodzina (niedziela)
We wszystkie dni czynna będzie kawiarenka oraz punkt informacyjny.


Zapisy do udziału w Grze Miejskiej będziemy zbierać od dnia 01.10.2015

Stacja Rewelacja ! 10.10.15 godz.20.00 Towarzystwo Muzyczne im. H.Wieniawskiego zaprasza na sensacyjne wydarzenie muzycznym, które odbędzie się  w dniu 10 października w Sali Lubrańskiego, UAM o godz.20.00, pod przewrotnym tytułem „Sherlock Holmes morduje skrzypce” ! w programie: fragmenty opowiadań A. C. Doyle’a czyta Michał Grudziński, w roli „Irene Adler”  znakomita Małgorzata Godlewska – kontralt, wystąpi w towarzystwie dżentelmenów: Mateusza Makucha – skrzypce i Michała Francuza – fortepian.  Wieczór poprowadzi Waldemar Łyś. Zaproszenia będą do odbioru w siedzibie Towarzystwa , ul. Świętosławska 7, Poznań (Stary Rynek) od czwartku (1.10.) w godzinach 9.00 – 15.00
Ilość ograniczona!

Wszystkie szczegóły tutaj: http://festiwal-granda.pl/

ZAPRASZAMY